Mapa strony Szukaj Kontakt

Dla Piotra - Pojedynek

Prawdziwe historie z życia Adama Remigiusza Grocholskiego (1888 - 1965) - syna Tadeusza, spisane przez niego wierszem dla własnych dzieci

Dla Piotra
Pojedynek

IX

POJEDYNEK

Drogi mój Piotrze, dziś opowiem Tobie
"O czemś", co w życiu "Komuś" się zdarzyło.
Tą opowieścią przyjemność sam sobie
Sprawię. Ufam że Tobie również będzie miłą.
Zaznaczyć pragnę w krótkim wstępnem słowie,
Że się zmieniają i ludzie i czasy.
Tak, jak księżyca: pełnie, kwadry, nowie...
... I tak, jak zbroje zmieniły kirasy,
Kirasy - mudnur, mundur - strój polowy.
Tak się zmieniają również i poglądy
Na RZECZYWISTOŚĆ: rodzą różne głowy
Najrozmaitsze teorye i prądy,
Wciąż wytwarzając "światopogląd" nowy,
Słuszny, lub błędny... Czasem się wydaje,
Że złagodnieją wreszcie zwyczaje...
Choć...Kain zabił kijem brata Abla,
Zaś Dawid z procy ustrzelił Goliata...
Pałkę zastąpił miecz, a miecz - znów szablą,
Szablę - karabin, granat i armata...
CKM z czasem białą broń ruguje;
Bomby lotnicze zamieniają działa...
Wodór niebawem - zda się - zakróluje,
Zmieniając atom, który słabiej działa...
...Miast zwykłych bójek - nastały turnieje,
Zaś pojedynki - tuniejr zastąpiły,
A te ostatnie - /jak mamy nadzieję/ -
Też ostatecznie wreszcie /się przeżyły/.
Ale jak widzisz - walka trwa bez przerwy
Zmienia się forma, zmienia rodzaj broni,
Lecz trwają w sile: i żądze i nerwy
Za władzę, zyskiem zemstą wciąż wpogoni.
Czyżby zaiste, już do końca świata
Panować miały gwałty, mordy, wojny?...
Czyżby zabójstwo bliźniego i brata
Miało trwać wiecznie? ... I żywot spokojny
Miałby jedynie być przerwą wśród zbrodni? ...
... A wieluż ludzi - choć źli i wyrodni -
Mówi wciąż: "Postęp" - zbroją się odnowa,
Zauważ przy tam, co jest znamiennego:
Coraz to wyższe jednostka zbiorowa
Ma "prawo" mordów - gdyż poszczególnego
Zabójcę karzą już od dawna przecie;
Ale zabijać wolno było: Rodom,
Następnie - Klanom, Plemionom i Ludom;
Wreszcie - Królestwom, Państwom i Narodom.
Moralność stale podlega tym złudom.
...Dziś ten monopol Mocarstwom przystojny.
Czy ludzie kiedyś zaniechają wojny?...

* *
*

Opowieść moja - o niedawnym czasie,
Gdy były jeszcze pojedynki modne,
Choć, oczywiście, nie w tak wielkiej masie,
Jak w przeszłychwiekach; już bardziej przygodna
To była forma, nadająca prawnie
Poszczególnemu człowiekowi sposób
Do zabijania legalnie i jawnie.
Tak też zginęło bardzo wiele osób.
Prawo oparte było na... "HONORZE"
Źle pojmowanym. Ale tak już było.
I krytykować nic nam nie pomoże,
Co zwyczajowe prawo wytworzyło;
Widzieć musimy w te minioną modę,
Zastosowując sentencyję wnikliwą:
" W Wszechmocy stworzył bóg cnotę i wodę,
W głupocie człowiek zaś - Honor i piwo".

Nie chciej - mój Piotrze - z onej opowieści
Wysnuwać wniosku, że Honor - to bzdura.
Przeciwnie. Wiele jest w tem słowie troski,
Którą promienuje rycerska natura.
Wiedz! Cztery rzeczy świadczą o postawie:
Cnota - Szlachetność - Honor - i - Pióropusz.
Pierwsza - nadrzędna. Drugą po niej stawię.
A trzeciej, czwartą już po tamtych porusz.
Co to jest HONOR? ... To nie są koturny,
Na których Pycha, jak dumny paw, kroczy!
Wówczas - to przesąd Kołtuński i durny,
Kłamstwo, bluff, pozór by zamydlać oczy,
By pokryć wstrętne nieraz machinacje,
By "PRAWNIE" uznać zabóstwa i mordy!
Aby - niesłusznie - mieć przewagę rację
Wykorzystując - broń palną lub kordy.

Widząc w zabójstwie czyn wieczorny chwałą...
Zapewniający przewagę i rację.-
Takie pojęcie często się spotkało
HONOR właściwy jest w całem znaczeniu
Zdrowej ambicji bodźcem i puklerzem;
Ten nie ulega nigdy zwyrodnieniu;
Obroną Prawdy, Słabych za cel bierze;
Zgoła czystości Twej linji życiowej,
Szlachetność, cnotę ma zawsze na względzie,
Nadstawiać dla nich gotów własną głowę,
Bez kompromisów występuje wszędzie,

Cóż to Pióropusz?... To duma, nie - pycha,
To czyn honoru z szykiem przejawiany
Człek pełną piersią mając go, oddycha,
Gotów wykonać niebywałe plany...
O ile Honor jest pełen powagi,
Rozwagą znacząc swe postępowanie...
Pióropusz - bodźcem szalonej odwagi.
Chce piękna: gestu, śmiałości kochania.
Chełm nie powinien pawiemi piórami
Być odzobiony! ... Pióropusz miej biały
Niechaj złym czynem się nigdy nie splami,
DBAJ o TĄ białość! - Przez, czyn czysty - śmiały!
Aby trwać stale w odgórnej postawie,
Stąpać szczytami nie schodzić na zbocze,
Być w nieustannej przed sobą obawie,
Mów słowa wieszcza, które tu przytoczę:
"Błagamy Ciebie, stwórz w nas serce czyste
Odnów w nas zmysły, z dusz wypleń kąkele
Złem świętokradzkich i daj wiekuiste
Gród dóbr Twych dobre - DAĆ NAM DOBRA WOLNE.

I
PROWOKACYA.
Po Wielkiej oraz roku dwudziestego
Wojnach, po Śląskich powstaniach - zacisze.
Polska korzysta z pokoju względnego.
Ja o tych czasach dziś dla Ciebie piszę.
W Warszawie ze mną jest Rotmistrz Sulima.
Wielu kolegów opuszcza szeregi
Za pokojową pracę się ima.
W Polsce - jak wszędzie - zjawiają się szpiegi
Pan "Iks", /o którym już raz wspomniałem/.
Na najbliższego nam, oszczerstwo rzucił,
Że wrogom służy! Toć graniczny z szałem!
Z całą rodziną godną się pokłócił,
A wiedział dobrze od jakiej my strony.
"Gdzież prawość?!.. Godność?!... Szlachetność?!
Sumienie?!.."
Rotmistrz Sulima mówi obudzony,
Z trudnością w głosie swym hamując drzemie:
"Niedopuszczalne! Wszak on go obraża!
"Bezcześci. Plami tem cał Ród przecie!
"Niesprawiedliwa krytyka się zdarza,
"Lecz tu - odmowa celowa!. To wiecie...
"Straszne - doprawdy, na co się naraża!..
"Co się dzieje na tym Bożym świecie?...
Do jego Stryja pójdę...niech go złaje,
"Pouczy, jakie są godne zwyczaje!..."

Niebawem Rotmistrz jest u "Stryja" w biurze.
"Wiktorze! Pomóż! bo wiesz, co się stało"...
"Ach mój kochany! Ja zawsze Ci służę.
"Zbesztać cymbała za to - jeszcze za mało!
"Toć przecież niechce!.. Chyba Cię nie znużę,
"Prosząc być zechciał wyjść na chwilę małą
"Wraz ze mną, zaraz na Plac Dąbrowskiego,
"Tam- do Ziemiańskiej - gdyż przeybycia jego
"Tu się obawiam. Więc chodźmy na kawę
"I omówimy całość owej sprawy.
"Będzie to młokos ze mną mieć przeprawę!"
Poszli. W kawiarni - unikając wrzawy -
Usiedli w głębi. Ten, kto zna Warszawę
I w jej kawiarniach zakosztował kawy
Ten wie, jak dobrze jest rozmawiać przy niej
I, przy okazyi, najchętniej to czyni -

Zaledwie siedli, gdy Rotmistrz spostrzega
Że od kredensów właśnie "Iks" ów kroczy...
Wiktora o tem dyskretnie ostrzega:
"Niech mi się nie śmie pokazać na oczy!"

Wiktor powstaje i wprost - jak kolega.
"Iksa" wstrzymuje. Ale ten się boczy,
I zamiast spełnić, co jemu Stryj każe,
Zamiary mając najwidoczniej wraże,

Wziąwszy Stryja idzie do Adama.
Rotmistrz, uniknąć pragnąc wszelkiej waśni,
Udaje, że go zaciekawia plama
Jakaś na ścianie. Odwraca się. Jaśniej
Nie może wykazać, że się tego Pana
Nie życzy widzieć� Niech go piorun trzaśnie!
Ów "Iks" się zbliża i ... ręką wyciąga!..
Mówi "Dzień dobry!.. Wszystkiemu urąga!

Rotmistrz powstaje. Wyraz twarzy - srogi.
"Myślę powiada, "nie pora, mój Panie,
Witać się teraz". Ugiełły się nogi
Pod panem "Iksem"... Czuł, że się coś stanie,
Jeśli nie zejdzie Rotmistrowi z drogi.
Że ryzykowne dla niego czekanie -
I zaraz odszedł. Stryj wraca, zasiada -
"Z takim cymbałem" mówi "trudna rada".

II

W Y Z W A N I E.

Po odmówieniu, jak Stryj go pouczy,
Wypiwszy kawę, wnet się pożegnali.
Rotmistrz szedł Jasną, Bracką,
Wilczą i Wiejską - bośmy tam mieszkali
Dzwoni - gdyż nie miał od mieszkania kluczy.
Stary Bazyli otwiera i chwali
Się, że dwóch Panów było tu przed chwilą
Że ważne sprawy widzenie ich pilą,
Gdyż o Rotmistrza się dopytywali.

Widzieć go chcieli zaraz, w tej że chwili
A, nie zastawszy, mocno żałowali,
I - /jak melduje poczciwy Bazyli-/
Na wizytówkach coś tam napisali,
Każdy na swojej - jakby się zmówili,.
"Tu są ich karty". "Podgórski" "Wylocki"
Przyczytał Adam. "Cóż za hocki - klocki!

Nie znam ich" Ale - tuż pod nazwiskami
Jednaki napis... Coś w tem jest dziwnego!
By wyraźnemi głosi literami
Na obu kartach: "W sprawie Iksińskiego".
Rotmistrz przeczytał... Wzruszył ramionami.
"nic nierozumiem... To coś zawiłego."
W życiu Rotmistrza jeszcze do tej pory
Nie miały miejsca "obrazy"... "honory".

Lecz się domyśla. Widocznie: Świadkowie".
"Iko" go wzywa, jako "obrażony",
Widać się dali nabrać Ci Panowie,
Niewiedzą z jakiej słuszność leży strony.
Więc pójdzie do nich i wszystko opowie
Wyjaśni całą prawdę bez obsłony.
Ci dwaj - zapewne - to ludzie poważni:
-Ostrzedz ich trzeba, że ten "Iks" się błaźni.

Bierze więc szablę i krzyże przypina:
Virtuti, śląski, walecznych, zasługi,
Wziął rękawiczki biało, Dzieraka mina...
Czas do odwiedzin tych Panów - niedługi.
Jasiek ostrogi do butów dopina....
Rotmistrz wychodzi - Słońce sieje strugi
Złotych, majowych promieni... Niebawem
Przejechał całą wiosenną Warszawę.

Dzwoni i wchodzi. Dwóch Panów - w salonie
Wita się z nimi. "Otrzymałem karty
I do Szanownych Panów śpiesznie genię
Aby Ich ostrzedz, że ten "Iks" nie warty,
By się z nimi liczyć..no, boć przecież to nie
Poważny człowiek... Zakrwawa na żarty,
By miał zajmować tak cenny czas Panów
I nasz, bojowych i starych ułanów"

Ale reakcya - nieoczekiwana:
Pogórski /w randze sztabu pułkownika/
Tak do Rotmistrza rzecze: :Proszę Pana,
Z postępowania Hrabiego wynika,
Że Boziewicza książka mu nieznana,
Albowiem Hrabia jak gdyby unika
Dopełnić tego, co kodeks ten głosi.
My o dwóch Świadków powinniśmy prosić,


Myśmy powinni reagować przecie,
Że Pan naszego klienta obraża,
Lekcegoważy - traktuje jak dziecię,
Wszak tym, nas - świadków również upokaża
Winniśmy stanąć przeciw mu na mecie.
Lecz, że tak szczerze Hrabia nie wyraża
Jeśli zastępców przyślesz dziś wieczorem
To wszystko będzie poprawnie... z honorem


III

PROTOKÓŁ ŚWIADKÓW - ICH ODEJŚCIE.

Cóż było robić?.... Adam ich przeprasza
Widząc, że forma ważniejsza od treści.
Na świadków Kocia, Macieja zaprasza
Instrukcya dla nich w tych słowach się mieści:
"Jestem katolik - a więc fukcya wasza
"Pojedynkowej nie podpaść sugestyi,
"Skarcić oszczercę i prowokatora,
"Dać mu nauczkę, że dzisiaj nie pora

"Na zwady... burdy... Polska zmartwychwstaje.
"Tyle jest pracy. Musi istnieć zgody,
"Do odbudowy niechaj każdy staje.
"A pojedynków minęła już moda.
"Każdy współpracą niechaj przykład daje.
"Na wszelkie kłótnie czasu dzisiaj szkoda.
"Szybko zakończcie te "głupia honory".
Sprawę skierujcie na właściwe tory."

Instrukcyję zdawać się mogło - pojęli.
Poszki - a jednak... stało się INACZEJ:
Świadkowie zebrań kilkanaście mieli,
O czem mówili - Pan Bóg wiedzieć raczy!
Od poniedziałku do samej Niedzieli
Trwały narady... Pogórski tłomaczył
Świadkom Rotmistrza, co "Honor" wymaga
I Boziewicza kodeksu powaga.

Gdy drugi tydzień ciągną się zebrania
Już po Warszawie plotka się rozchodzi!
Aż dnia pewnego prawda się wyłania:
Kocio i Maciek - majorowie młodzi -
Zaś Pogórskiego talent się odsłania -
On na zebraniach wyłącznie rej wodzi -
Toć - specjalista w pojedynku sprwach
Dla takich Panów toć - istna zabawa.

Kocio i Maciek dają Adamowi
Protokół, który wspólnie ulożyli.
Sulima czyta.... nie wierzy wzrokowi!
Świadkowie przecież ŚMIERĆ MU UCHWALILI!!!.
Wszak to zdrowemu przeczy rozumowi.
DECYZYA: Będą się natychmiast bili;
Pierwszy strzał "Iksa"! Muszki i wizjery!!
Gwintowe lufy!!! Do jasnej cholery.
Całych pięć sekund mierzenia!!!.
Wymiany

Trzech strzałów!!!!!!. Koniec.
Rotmistrz wstał powoli
Czy oni pili?... Czy to on - pijany?!..
Czyż tak ulegli. Pogórskiego woli?!...
"Toć dekret śmierć na mnie podpisany!...
Takie refleksje Rotmistrz w głowie snuje,
Lecz świadkom swoim rzekł krótko:
"Dziękję".

"Nie koniec na tem", doddają świadkowie
"Zrzec się musimy udziału w tej sprawie
"Cóż, bo Sztab Główny, nam - wojskowym - powie,
"Kiedy wieść gruchnie po całej Warszawie
"O pojedynku.... szef piątki się dowie....
"Z wojska wykreśli nas napeno prawie
"Znasz przecie rozkaz: Wzbronione spotkania.
"A mundur rzucić każdy z nas się wzbrania".

Adam znów zdębiał. "Ot masz Babo placka.
Świadkowie wieją... Jakże ja wyglądam?!
"Śmierć podpisali i wieją znienacka!!..
"Lecz by zostali, ja wszak nie zażądzam."
Skrzypnęła mocniej pod nogą posadzka....
W twarze swych świadków Rotmistrz nie zagląda.
I - nie zdradzając, co w sewm sercu czuje,
Rzekł po raz drugi im krótko: "Dziękuję".


IV

NOWI SEKUNDANCI - ROZMOWA ZE STARSZYM.


Wyszli koledzy. Kochani!.. Zaś Adam
Powstał w sali bardzo zamyślony.
"Kogóż z przyjaciół cywilnych posiadam?
"Gdyż wybór zwrócić muszę w tamte strony.
"...Ach tak!... Złotnicki!.. Bojowy nie lada,
"A już w cywilu... W "Honorach" wprawiony".
I w pułkownika mieszkaniu za chwilę
Witał się Rotmistrz z tym kolegą mile.

"Wdzięczny Mu jestem za to zaufanie"
Mówi Złotnicki, "lecz bardzo żałuje:
"Służyć Hrabiemu nie jestem dziś w stanie,
"Gdyż za godzinę jadę; obejmuję
"Nową posadę w Lublinie, mój Panie.
"Lecz kandydatów Mu wskazać spróbuję.
"Wytrawnym znawcą w sprawach honorowych
" - August Kudowski - Oficer morowy,

"A dziś już z wojska także wypisany.
"Drugi - Turlewicz, ton - wyścigów konnych
"Prezes. On przecie "pojedynkarz" znany
I sekundować będzie zawsze skłonny.
Z nim wszak się liczą i największe pany;
A w tej materiji to znawca wszechstronny.
Żałuję mocno, iż służyć nie mogę,
Lecz już mam bilet, zaraz ruszam w drogę."

Żegna się Rotmistrz - Na Krakowskie wali.
Pałac Brotockich - Prezes urzęduje.
Siedzi za biurkiem w pięknej, dużej sali,
Godnie wyścigi tu reprezentuje
Konne - Uprzejmie wnet się przywitali
Rotmistrz swą sprawę krótko referuje.
Wręcza protokół. Turlewicz się dziwi
Takich warunków nie znają i siwi!

"Ja przede wszystkim dzięki moje składam
"Za zaufanie i - Hrabiemu służę".
Taka wypowiedź z ust Prezesa pada.
"Panie Prezesie - Wybacz mi. Przedłużę
"Nieco rozmowę" rzekł pospiesznie Adam,
"Gdyż dodać muszę, iż ja sobie wróżę
"Że Pan zrozumie moje położenie:
"Wyzywający - to głupi młodziniec,

"Który jest godzien kuli, lecz bata.
"czyż brać poważnie warchoła, oszczercę?!
"Toć - nie normalny! Takiegóż na brata!
"Więc bić się z takim nie pozwala serce.
"A przede wszystkim - do ciężkiego kata -
"Jestem katolik - więc mu nie wywiercę
"W pustym łbie dziury. Zlikwiduj Pan sprawę.
"Wszak w tych Honorach masz wszem znaną wprawę".

... Wiecie jak godną jest mina puhacza
Gdy się poluje wraz z nim na jastrzębie?
On się napusza... Skrzydła swe roztacza,
Siedząc na berla w polu, lub na zrębie.
Z Sowy się w straszną kukłę przeistacza:
Pychę, złość, groźbę mając w oczach, gębie
I słychać dzioba żółtego kłapanie...
Czeka w tej pozie, co się dalej stanie.

Tak też: Pan Prezes: Jakby spuchł w fotelu!
Że Rotmistrz TCHÓRZY, widać tak mniemając
I że chce wyjście znaleźć w tym fortelu
"Górną zasadę" siebie zasłaniając,
Rzekł: "Panie Hrabio... różnych ludzi wielu...
"Ja , mam zasadę, do spraw takich stając
"ODSUWAĆ wszelkie ich skomplikowania
"I doprowadzać ZAWSZE do spotkania.

"Więc wybierz sobie innego na świadka
"Pomódz nie mogę wbrew moim zasadom
"Chcę Honorowi służyć do ostatka:
"I pistoletom, szablom, albo szpadom
"Powierzam sprawy Honoru. To gładka,
"Jasna droga i ... nie ślizka! - Powiadam
"Szczerze Hrabiemu, że bardzo żałuje,
"Być sekundantem jednak - zrezygnuję".

W tej chwili Rotmistrz już bliski rozpaczy.
"Więc niechce Prezes być mym sekundantem!
"Uwzględnić zasad religii nie raczy!
"Cóż więc mam począć dalej z bzdurnym fantem?
...."Panie Prezesie!... /do stu fur kartaczy!/
"Więc dobrze! - stanę! - nawet przed tym frantem!
"Ale nie strzelę; ... lub - wystrzelę w nieba.
"Bo cóż mam robić?!... Jak trzeba, to trzeba!

- Ależ broń Boże!... Takie zachowanie
"Narazi świadków!: - staną zamiast Pana!
"Boć pojedynku to bojkotowanie!
"Widać nie miłą Panu - śmierć lub rana!!
"...Lecz miał bym sposób mój szanowny Panie:
"Strzelaj - lecz NA "RAZ"! - Lufa skierowana
"Niechaj w bok będzie!:nie na przeciwnika
"A wówczas wcale z tego nie wynika

"Że się bić nie chcesz. Też nikt nie ma prawa
"Żądać byś umiał strzelać... W tym wypadku
"Jeżeli Hrabia w taki sposób stawa
"Gotówem służyć.-A powiem w dodatku:
"Znam doskonale Hrabiego Wiesława;
"Ród wasz szanuję i czczę. Na ostatku
"Wdzięczność wyrażam za to zaufanie
"I służyć będę, szanowny mój Panie"

Rotmistrz dziękuje. Wychodzi:"Nareszcie!"
...Z Kudowskim była łatwiejsza rozmowa.
/To ten co siedział u Niemców w areszcie
W latach wojennych. Lecz natura zdrowa:
Udał waryata i przekonał wreszcie;
Gdyż uwierzyli Niemcy, że niemowa/!/
I przy zamianie jeńców z Rosjanami
Go odesłali. Służył razem z nami:

Był adiutantem w pułku Mościckiego1/
Zgodził się zaraz być świadkiem. Więc wraca
Adam do Wuja swego Ostojskiego.
Tu...Nowa bomba!...Wpada jakby raca
Żołnierz z rozkazem od Domakowskiego2/
By się meldował Rotmistrz. Nowa praca.
...Doszły do Sztabu plotki o tej sprawie,
Bo już krążyły po całej Warszawie. !!!

1/ - Znany D-ca 1 pułku Krechowieckich. Pod jego dowódtwem bitwa pod Krechowcami
2/ - Szef biura personalnego Sztabu Głównego


V.

Ingerencja Sztabu Generalnego.

Trzeba wam wiedzieć, że szef personalny
Był w jakimś dworze korepetytorem.
Tam znał "Iksińskich". Potem udział wolny
Brał w Piłsudzkiego Legionach. Z honorem
Walczył. /Czy wiedział o czynie karalnym
Owego "Iksa" - nie wiem. Lecz w tę porę
Zdaje się trzymał stronę "Iksińskiego"
To też zobaczmy co wynikło z tego./

Wchodzi Pan Rotmistrz. Przybycie melduje.
Stoi pułkownik pośrodku pokoju,
Swe ręce z tyłu na plecach krzyżuje
Widać w złośliwym, zgryźliwym nastroju:
"Panie Rotmistrzu! Słyszę,że kursuje
"Wieść, że uniknąć chce Pan Rotmistrz boju!
"Wiedz: KTO UNIKA W ARMII POJEDYNKU
"MUSI NATYCHMIAST PRZEJSC Z WOJSK - w stan spoczynku."

Rotmistrz jak wryty wciąż na baczność stoi.
"Czy ma Pan Rotmistrz coś do powiedzenia?"
..."NIC PUŁKOWNIKU"...Od ciszy się roi...
...Chwila nastaje - strasznego milczenia.
..."Może Pan odejść!"...W tył zwrot z tych pokoi.
...Tak powiedzieli sobie:"Dowidzenia."
...Wyszedł ze sztabu i pokręcił głową:
"To się nazywa: "SPRAWA HONOROWA"!

Cóż począć teraz?.- Wszak Kościół zabrania!
Rozkaz wojskowy także!!...A szef - GROZI!
Coś z kakofonii tutaj się wyłania!
To powikłanie wstrętne jest i mrozi.
...Trzeba się przespać teraz - do zarania.
...Czy to intrygi "IKS" stale nawozi?
...Poszedł spać Rotmistrz, zdjąwszy swe odzienia
Lecz przedtym zrobił - "Rachunek sumienia."


VI.

Spowiedź.

Jest plac w Warszawie, zwany:"Zbawiciela"
Kościół tam stoi... wysokie ma wieże
Może był piątek, a może niedziela...
W sklepach już bułki sprzedawano świeże...
...A na tym placu przechodniów już wiele:
Dążą niektórzy by zmówić pacierze
W kościele. Rotmistrz właśnie też tam wchodzi.
Ukląkł i wzrokiem dookoła wodzi.

W konfesjonale, modląc się ksiądz siedzi...
Więc podszedł Rotmistrz i się wyspowiadał.
Ksiądz - rozgrzeszenie chce dać po spowiedzi...
Wówczas - przerywa księdzu raptem Adam:
"Proszę wybaczyć! Proszę odpowiedzi
"Na to pytanie, które Ojcu zadam:
"Mam pojedynek. Kiedy - się okaże
"Lecz chcę postąpić tak, jak Kościół każe.

- Ależ mój synu! Wszak to zabronione!
"A "NIE ZABIJAJ" - przykazanie Boże!"
"Ja, nie zabiję: będę strzelał w stronę!"
- To się narażasz!- On zabić Cię może!"
"Wszak to nasz zawód! Tak już uświęcone
"I nic już temu przecie nie pomoże:
"Wszak każdy ułan musi świecić wzorem
"I pod kulami stać: z szykiem; humorem.

"A zresztą Ojcze - wyznaczę to szczerze:
"Od lat najmłodszych: CZUŁEM POWOŁANIE,
"Że będę: Boga i Polski żołnierzem,
"Gdy cud się stanie: Polska zmartwychwstanie
"MOJA SUTANNA TEN MUNDU! W to wierzę!
"Me powołanie jest: w wojskowym stanie!
"Zaś Sztab mnie ostrzegł, że jeśli nie stanę
"To będę musiał: Zdjąć moją sutannę.

"Więc, jeśli Ojciec to zbierze na siebie
"Abym opuścił moje POWOŁANIE
"To: miłość wojska, ambicję - pogrzebię
"I się nie zgodzę pójść na to spotkanie."
Ksiądz odparł na to:"Zrozumiałem Ciebie.
"Bardzo swoiste stawiasz mi pytanie
"To też nie mogę dziś dać odpowiedzi
"Więc przyjdziesz jutro rano do spowiedzi!"-


VII.

W Kościele Wizytek.

Powraca Rotmistrz na Wiejską. - Bazyli
Wręcza mu kartkę... Prezesa...z...wezwaniem!
"DZIS O TRZYNASTEJ"!- /Tak postanowili
Gdyż do policji doszło plotkowanie;
To też czuwanie ranne zarządzili,
By nie dopuścić, aby to spotkanie
Gdzieś się odbyło. Więc - rankami śleszą...
Zaś popołudniu - to się nie dowiedzą/.

Przebrał się Rotmistrz. Odjazd z Krakowskiego
Więc, pięć przed pierwszą pędzi do Wizytek.
Kościół otwarty. Korzystając z tego
Wchodzi we wnętrze w lekki mrok spowite
I klęka w ławce szeregu pierwszego
Odmawia krótką do Marii modlitwę.
Modlitwą "Pomnij o Najdobrotliwsza"
Bardziej niż w innych prośba w niej gorliwsza

Od lat najmłodszych, cierpiąc, że w niewoli
Jest cały naród, odmawiał ją skrycie
Z prośbą o ŁASKĘ, zmianę w strasznej doli,
O promień słońca w ciężkim Polski bycie.
Zaś w czasach wojen, już w żołnierza roli,
Kiedy chodziło o śmierć, albo życie,
Nim ruszył, gotów do szarży, do boju,
Przedtym ją mówił. - Już wówczas w spokoju

Ducha w wir walki beztrosko nurtował.
... Krótka modlitwa - a więc krótko trwała;
Ale w tym czasie.... /...wprost ustaje mowa!!/:
... W tem od ołtarza... nieduża - nie mała...
... Idzie Osoba... jakaś białogłowa...
... Idąc do niego wprost - się zatrzymała
... W złożone dłonie wsuwa swoją rękę,
Jakby przeczuła skupienie, udrękę

I cichym głosem rzekła mu łaskawie:
"NIECH PAN BÓG PANA MA W SWOJEJ OPIECE!"
... "Bóg zapłać" odrzekł /obojętnie prawie,
wpatrzony w jasne na ołtarzu świece,
niedbając o to gdzie zniknęła w nawie/m
Kończąc modlitwę. - To może Kobiecej,
Serdecznej czuły przejaw pobożności?...?
Dowód - chrześcijańskiej bliźniego miłości?...

Lecz... Co to w dłoni?..... Coś bardzo dobrego...?1/
Medalik: "NIEUSTAJĄCEJ POMOCY"!....!....
W tym - też nie znalazł nic nadzwyczajnego.
Chowa w kieszonkę na piersi; jak z procy
Wybiega; wpada do wejścia bocznego
Wprost na dziedziniec pałacu. Karocy
Świecąca buda... Trzy automobile....
Nikt się nie spóźnił... Akurat na chwilę


VII.

ODJAZD NA METĘ.

Przybył, gdy grupa panów już schodziła
Z stopni pałacu do swych samochodów,
A właśnie pierwsza godzina wybiła.
Prezes Turlewicz szedł w cylindrze z przodu
I czerni surdutów za wodzem się wita.
Wszyscy zjawili się już bez zawodzi:
Też dwóch chirurgów, pełnych godnej troski.
... Prezes i Zolman, Rotmistrz i Kudowski

Siedli do wozu. - "Temci" do swojego.
A w trzecim Moryś /własny wóz stukonny/
I... popłynęli trasą - Krakowskiego
Kerbedzia - Pragi - prosto do Jabłonnej
Dobra i lasy - własność Brateckiego.
/Pod tym pretekstem ten człowiek "bezstronny"
Wraz z chirurgami, w roli spektatorów;
Jechał pomimo, że "Kodeks Honoru"

Nie przewiduje takiego "Kibica"/.
... Po za Jabłonną wjechali już w lasy
W lewo od szosy. Znikła okolica.
Linią, powoli wśród drzew pełnych krasy
Jechali. Aż w tem w gęstwinie się rozświeca:
Wielka polana. - Piękne wiosny czasy!
Dziewietnastego maja! Zieleń! Kwiaty!
Łąka przybrana w najpiękniejsze szaty.

Słoneczko grzeje i kukułka kuka.
Przeczyste niebo kobaldom się śmieje;
Daremnie człowiek słów, określeń szuka,
Aby opisać: jak piękne są knieje,
Kiedy się złoci w ciemni każda luka
Kaszkadą blasków, które słońce sieje;
Jakie zapachy buchają falami
Z ziemi, z łąk, z wody, z zarośli!... Czasami

Słychać wprost Hymny ptasząt; czasem trele
Kosów; Słowika skrytego w gęstwinie;
Derkacza w trawie; też żabie kapele
-I - bok rogaczy, gdzieś zdala w kotlinie.
Ciepło wypiera wilgoć. Rozkosznie się ściele
Nie tylko w górze, lecz i po dolinie.
... U stóp: dywany... w górze: gobeliny....
A nad tym wszystkim: baldachim nieb siny.

Wiosna wprost tętni! śpiewa.!. aż się śmieje!
Trębi pobutkę!. Z snu, letargu budzi!
Zda się, że krzyczy /./, woła/./ że: już dnieje.!.
Chce uszlachetnić: las, zwierzęta, ludzi.
W zewie miłosnym rozpala nadzieje!
Uczucie złości w twardych sercach studzi.
Tętniącym czynem głosi: "ZMARTWYCHWSTANIE!
"Uwierzcie w WSZECHMOC.. WIECZYSTE ZARANIE!

... A po tej łące , wśród kwiatów, motyli,
Rozsianych blasków słonecznych promieni
... W czarnych surdutach... poważnie kroczyli
Ludzie: milczący, nadwyraz skupieni...
Dwie wrogie grupy w marszu utworzyli...
Widać, że nawet wiosna ich nie zmieni.
Jasne - że dążą do im znanej mety...
W kuferku nieśli... proch i pistolety.


VIII.

Stanięcie na stanowiska.

W końcu... Stanęli i tworzą trzy klasy:
Dwa - to "partnerzy" z swemi chirurgami
Trzeci - Świadkowie. - Tu jest nabijany
Każdy pistolet: prochem i kulami.
... Słychać kukułkę na skraju polany....
Jeden ze świadków - odmierza krokami
Odległość. Rotmistrz zabawia Zolmana: 1/
"Tak, na Kaukazkim froncie proszę Pana

"Od czternastego, aż po siedemnasty.
"Wojna - jak gdyby za Napoleona;
"A niesłychane klimatu kontrasty.!
"Grań szczytu Pontu - całkiem ośnieżona
"Zaś mandaryni nad morzem - jak chwasty!
"Trudny ten atak - łatwiejsza obrona
"Jak wszędzie w górach. Tamtejsi ludziska"...
"Proszę Panowie zająć stanowiska!"

Rozległ się apel Prezesa. - Więc - pora.
Rotmistrz przerywa swe opowiadanie,
Ukłonem żegna chirurga - doktora
I staje w miejscu, gdzie będzie spotkanie.
Prezes zabiera głos w roli mentora:
Pończa jakie ma być to strzelanie.
... Wnet sekundanci podchodzą do mety,
Nabite dając stronom pistolety:

1/ - Doktór - chirurg


IX.

ULEWA.

... W tem... jakby pękły nieb "wód rezerwaury"!
Wprost się na ziemię leją wodospady.
Ulewa w kształcie długich strun gitary
Tworzy, jak tkanin osnowy, cień blady.
Wszystko się stało w jedno: drzew konary,
Pnie, ulistnienie, krzaki, traw gromady.
Majowa zlewa potężna, radosna
Woła swym sznurem: "To wiosna! to wiosna!

Zmilkły kapeli; - ucichła kukułka; -
Co żyje - chowa się gdzie tylko może:
Niebo prująca strzelista jaskółka
Znikła. Lis, borsuk rade są w swej norze.
Skrył się pod liściem motyl, w ulu pszczółka
I nawet chrabąszcz zaszył się w drzew korze,
... Tylko - Ci ludzie na łące wśród boru
Mokną w ulewie... Czemu?! - dla "HONORU".

Rotmistrz w mundurze, rajtuzach i butach
Nie poraz pierwszy stoi wśród ulewy.
Gorzej cywilnym: W lakierkach, surdutach
Być: nie w salonie, lecz wśród takiej zlewy/!/
... Nim przeszła pierwsza "tal mokra minuta"
Podbiegł Pogórski wprost do Turlewicza,
Wskazuje niebo, coś mówi, oblicza...

/Potem wiedziano, że ów wprawny "Homo"
Zaproponował przerwać to spotkanie
Do końca deszczu/. "Kropla pada stromo,
Pionowo. Kiedy natomiast przestanie
Lać tak gwałtownie - całkiem niewiadomo.
Szanse są równe dla obydwóch Panie.
Nic odwoływać zaś nam - niewypada:
Niech tak strzelają mimo że deszcz pada!"


X.

PRZEBIEG SPOTKANIA.

Tak rzekł Pan Prezes i: "GOTÓW?" zawołał.
"Gotów." zakrzyczał "Iks", bo miał strzał pierwszy.
Wówczas - Prezesa głos brzmi dookoła:
"RAZ! - DWA!... do pięciu /jak batuta wierszy/.
... DO CZTERECH i PÓŁ "Iks" celować zdołał
/Czyli, że czasu lapsus brał najszerszy/
I... z tej tragicznej, niezbyt wielkiej dali...
.... Celując W SAM ŁEB ROTMISTRZA - wypalił!

---------------

W-śród tej ulewy stał Rotmistrz spokojnie;
Dłoń z pistoletem trzymał przy kolanie.
Nie poraz pierwszy, nie na jednej wojnie
Widział jak lufa wroga miała go w swym planie.
Gdy "Iks" szafował celowaniem hojnie
Czekał: Co z kulą po strzale się stanie.
... Strzał huknął - kula gwiżdząc przeleciała
Obok lewego ucha... nie dotknęła ciała.

-----------------

"Gotów?!" powtórnie z ust Prezesa pada.
To teraz kolej na wystrzał Sulimy.
"GOTÓW!" Pan Rotmistrz głośno odpowiada...
... /jak się czuł Pan "Iks" to tego nie iwemy/.
Rotmistrz, jak gdyby nie bronią nie władał,
Mierzy /udając że nie robi kpiny/
Bokiem i strzela na "RAZ"... kula w krzaki.
... Pierwszej wymiany strzałów przebieg - taki.

-------------------

A deszcz... wciąż leje i leje bez przerwy...
Kudowski przejął dymiące oręże.
Rotmistrz podchodzi do doktora. Nerwy
Ma biedny Zolmani! "Ja go tu zmitrężę!"
Rzekł sobie Adam: "Tyle mają werwy!
Bojowi! mężni! tamtejsi ludziska"....
I o Kaukazie dalej opowiada...
... Dla sekundantów jednak teraz "bieda" /!/:

Deszcz ciągle leje, a ich obowiązkiem
Ponownie nabić dwa Kuchenrejtery!
Więc wyszukali miejsce - najmniej grząskie,
Z płaszczów zrobili coś - nakształt kwatery.
Dwóch się wcisnęła w te schronisko wąskie,
Otarli: lufy, muszki i wizjery.
Wsypali prochy. Przybyli lasztokiem
pakuły, kule.- Deszcz wciąż lał potokiem.

/Druga wymiana strzałów/

Doktór - Rotmistrz opowiadań słucha:
Jak na Kaukazie żyją "Ci ludziska"
Jak wywróżyła Abhaska - staruszka....
.... "Panowie proszę zająć stanowiska!"
Znów dolatuje wezwanie do ucha.
Rotmistrz, papieros zapalony ciska.
Tym razem staje na miejscu "Ikskiego"
Taka Kodeksu treść - "Honorowego".

Tym razem strzały już są jednoczesne
Pistolet trzyma jak przedtym Pan Adam
i na "RAZ!" strzela. - Jednak jak bolesne
Wrażenie teraz!... Tamten strzał nie pada.
Wszelkie liczenia dla "Iksa" - przedwczesne:
Wizjerem, muszką głowę wroga bada
I - woko mierząc - na SAMO "PIĘĆ" pali.
... Czyż wyratował znowu : DESZCZ - MEDALIK?!...

--------------

Rotmistrz powraca, jak wprzód - do Zolmana
I nadal jemu o Kaukazie prawi.
"Niech Pan przestanie!" Zdenerowwana
Mina starego. "Hrabiego tak się bawi
"A tu być może - prosto śmierć! lub rana!
"Że jeszcze żyje Pan - niech Boga sławi!
"Wszak to okropne!" - Pan Rotmistrz się śmieje:
Więcej ma danych /!/.... A deszcz: leje... leje...


/Trzecia wymiana strzałów/

Znowu nabite oba pistolety.
Znowu Pan Prezes "klijentów" zaprasza
Aby podeszli obydwaj do mety.
"GOTOWE?!" - "GOTÓW!"... "RAZ! - DWA!... PIĘĆ!" ogłasza
Znów na "RAZ" Rotmistrz strzela, lecz... O RETY!"
"Iks", że spudłuje widać się przestrasza
Bo: zamiast w głowę - w brzuch teraz celuje....
".. Na "CZTERY" strzela!... i.... znowu pudłuje.

------------------

XI.

POGODA.

Stoją w ulewie... i nikt się nie rusza.
"Czy nikt nie ranny?"... w deszczu się ozwało.
... Milczenie... PREZES ujął kapeluzsa
I wyrzekł godnie: "HONOROWI STAŁO
SIĘ ZADOŚĆ". ...... Ale co to?.... Cud po prostu zmusza
Do podziwu:.... PATRZ!..... SŁOŃCE ZAPAŁAŁO!!
Błękitne niebo!!.. Ani jednej chmurki!!!
Kukułka kuka.!! W promieniach: las, górki.....

........................

"Czy tę pogodę Hrabia obstalował?!!."
Pyta Kudowski swojego klijenta.
/Widać prawdziwie świadek się dziwował:
Mina promienna, jakby wniebowzięta/...
Co wiedział Rotmistrz - to dla siebie schował
I całe życie ŁASKI CUD pamięta,
Pełen dla Matki najświętrzej wdzięczności.
... Nie jeden powie: "Zbieg okoliczności."

O, znam ja dobrze te Wasze "przypadki"
Rozmyślne słowa wprost na wiatr rzucone!
Wy nie wierzycie sercu waszej matki
W jej intecję... i w słowach natchnione
Proroków, wieszczów!.. To dla was: "wypadki":
- Naoczne cuda!... "Pod Twoją obronę"
Wyszeptał Rotmistrz, lecz z miejsca nie schodzi,
Gdyż Pan Kudowski jeszcze raz podchodzi.

"Panie Rotmistrzu! Wniosek z tamtej strony
"Aby Panowie dali sobie dłonie."
.... Stał chwilę Rotmistrz bardzo zamyślony
I nie wybuchnął wykrzyknikiem: "O, nie!"
... Ale, zważywszy, że jest "Ktoś" zraniony
Oszczerstwem "Iksa", w którym złość wciąż płonie,
Choć w głowie myśli wzlexciało wprost roje
Odrzekł: "Zostawmy!.. Ja - Zrobiłem swoje."

Odpowiedź mając, Prezes wyrzekł słowa:
"Już zakończone SPOTKANIE - Panowie
"I sytuacja od dziś całkiem nowa:
"Nikt z Was drugiemu powitań nie powie
"Tego wymaga godność HONOROWA."
.... I się rozeszli, dzieląc się w połowie:
... Grupa "Ikskiego" pozostała w tyle...
... Kukułka kuka... na łące - motyle.

Słońcem i ciepłem wszystko się upaja
Doszli do auta... do domu wracali
DZIEWIETNASTEGO DNIA - MIESIĄCA MAJA

-----------------
1922 rok


XII.

W kościele Zbawiciela nazajutrz po pojedynku.

"Pytałem synu moich przełożonych:
"Nie możesz NIGDY W POJEDYNKU STANĄĆ.
"Wszelkie w nim UDZIAŁ - ZAWSZE ZABRONIONY.
"Żadnych MOTYWÓW NIE WOLNO TU DAWAĆ.
"TAKI PORZĄDEK JEST JUŻ USTALONY.
"NAWET BYĆ WIDZE - NIEMA SIĘ TEŻ PRAWA".
...."Lecz proszę ojca... już było spotkanie!"
...."Jakto?!.. Strzelałeś?." - "Tak. Było strzelanie!

"Lecz nie do niego". - "A Tyś zdrów i cały?"
"Tak, proszę księdza." - "widzisz drogi synu:
"EKSKOMUNIKA!.. Lecz, w myśl Bożej chwały
"Chciałeś postąpić, a nie dla wawrzynu.
".... Że przełożeni tą władzę mi dały
"To też ją zdejmę."......
Pomodlił się ksiądz. Trwało pewną chwilę
... Wracał do domu Rotmistrz - wznowiony na sile.
-------------------


XIII.

Po pojedynkowe formalności.

W sprawach Honoru jest też zwyczaj taki
Że po spotkaniu składa się wizyty
Swym sekundantom. Nałożył odznaki
Rotmistrz; a że był światowo obyty,
Paradny mundur miał nie byle jaki;
Śliczne szasery; haft nie zwykły = szyty
/Ża takim strojem nie jedna szaleje/
Na Ujazdowskie wyruszył aleje:

Mieszkał tam Prezes... Rotmistrz już w salonie.
Ale... Pan Prezes... Wchodzi doń z rezerwą!!...:
Ręce przy sobie.... "Cóż teraz się stanie?.
"Czy się stosunek między nami zerwą?!... "
- Muszę oświadczyć coś - przed przywitaniem
"Nim jacyś ludzie rozmowę nam przerwą
"A daje słowo Honoru Hrabiemu
"Że szczerą Prawdę tu - Oświadczam Jemu.

"Miałem pięćdziesiąt w życiu pojedynków.
"W stu sześśdziesięciu dwóch - sekundowałem.
"Więc doświadczenie mam na tym odcinku.
"Zaś w sześćdziesięciu Arbitrażowałem.
"Lecz dziś oświadczam: TAKIEGO WYCZYNU
"Jak TEN - Hrabiego - NIGDY nie widziałem.
"To też podanie przez Hrabiego ręki
"Zaliczkę sobie do zaszczytów. - Dzięki!"


XIV.

Rozmowa z pierwszymi świadkami.

Rotmistrz też złożył Kudowskiemu kartę
Gdyż ów wyjechał na dłużej z Warszawy.
... Wreszcie pomyślał: "Jeszcze jedno warte!
"To się rozmówić, dla własnej zabawy
"Z Maćkiem i Kociem. Grać w otwarte karty
"Zaproszę obu na szklaneczkę kawy."!...
... Nazajutrz siedzą przy stole we troje.
"Teraz powedźcie drogie złotka moje

"Cóż to zmusiło Was do podpisania
"Takich warunków - do ciężkiego kata!?!!.
"Czy Wam Pogórski zdrowy zmysł zasłaniał?
"Aby uchwalić SMIERĆ: "kolegi - brata?!!"
- Widzisz mój drogi.../szczerość się wyłania/
"Gdyby to był ktoś, którego oblata
"Strach - to - byśmy się pewnie targowali,
"Lecz, że to byłeś - TY - to myśmy stali

"Na stanowisku - że - będzie szykowniej
"TAK"!..... Zatknął gębę Panu Rotmistrzowi,
Gdyż po ułańsku, prosto i wymownie
Wyjaśnił sprawę Maciek. - Niech ktoś powie
Że postąpili źle, lub nietaktownie,
To - od ułana każdego się dowie
Że trzeba: Żyć! bić! kochać! - zawsze z szykiem
Jeśliś ułanem - nie zaś - jakimś...bykiem!


Zakończenie.
------------

Tak, Panie Piotrze! - Popatrz jakie dziwy!
Ojciec opisał dla Ciebie te fakta.
W nich każdy szczegół jest w pełni PRAWDZIWY.
Dzisiaj, tę przeszłość, składa już:"ad acta"
Pisał - NIE w celu jakiejś próżnej chwały,
NIE - dla krytyki,wspomnianych tu ludzi
Ale by wskazać co mu nieba dały
ŁASK, z których KAŻDA podziw, zachwyt budzi.
1.Patrz. Gdyby Maciek i Kocio zostali,
Będą w spotkaniu, jako oni świadkowie
Ton Pdgóskiemu radyby nie dali!
Wszak to jest jasne! I każdy to powie:
Wówczas ulewę już by przeczekali.
Iks - przy pogodzie - mógłby w łeb wypalić!
2.Natomiast Prezes - swojemi radami
Wprost nie dopuścił do strzelania w nieba!
/Co, przecie szczerze mówiąc między nami,
Spowodowałoby - nie to co trzeba/:
"Tamci" by larum podnieśli, moc żali
Co by służyło: DYSKWALIFIKACJI /./...
A tak: - Pan Rotmistrz - w bok wyraźnie pali,
By protestować - Ci - nie mieli racji.
3.Gdyby nie groził Szef: Stanem spoczynku,
To, argumentu wszak dla spowiednika
Nie miałby Rotmistrz: stawać w pojedynku!
Więc dobrze zrobił Szef - z tego wynika!!
4.I nieświadomość czasem jest zbawienna!:
Ksiądz nie mógł powziąć wyraźnej decyzji.
...Jakaż to byłaby w życiu Gehenna!
/Człowiek się otrząść pragnie od tej wizji!/:
Być posądzonym o branie płaszczyka
Zasad Religii, aby chronić c i a ł o!!!!
Więc pojedynku z TCHÓRZOSTWA unika!!
Za cóż się-przedtym VIRTUTI dostało?.
/Kiedy się w bitwach tyle ŁASK doznało??!!/
...Ta nieświadomość, ten rodzaj kotary,
Która mu oczy chwilę zasłoniła,
Spowodowała cud wprost nie do wiary,
Gdyż pojedynek ten umożliwiła!
Wszak przez czas cały Rotmistrz DOBRĄ WOLĘ
Miał. zaś bieg rzeczy - CUDOWNIE się złożył:
Z czystym sumieniem mógł "Iksu" dać pole
/Dzięki CUDOWI - późnych lat swych dożył!/
5.Termin spotkania ŁASKA wyznaczony:
Między pytaniem, w tej pierwszej spowiedzi
I odpowiedzią, gdyż uświadomiony
W konfesjonale Ksiądz, ponownie siedzi.
Gdyby terminy były przestawione:
Koniec! - Zdejm mundur kochany ułanie!
Złóż do lamusu: "Szarże",krzyż,bronie!
Już się nie liczy Twoje POWOŁANIE!
6.Cudowna Pani zjawia się w kościele.
Medalik daje, pozdrawia serdecznie.
To też cudownie nadal już się ściele:
Gdyż - pod kulami nawet jest bezpiecznie!
...Kim była Pani?...Przerwijmy badania!
Myśl ludzka zgłębić wszystkiego nie zdoła.
Nam - jeno cząstka PRAWDY się odsłania,
Więc tylko mówmy:"Błogosław Jej Panie."
7. POGODA: - Raptem w ulewę się zmienia,
W chwili stanięcia ich na stanowisku.
Zaś - z zakończeniem - słońce opromienia
Znowu polanę.. - Cudownie zjawisko
Do tego stopnia, że : siwadek podchodzi
Szepcze zdziwiony:" czy obstalowana
Pogoda?"... Tę myśl, w jego mózgu rodzi:
a/w promienie, śpiewy, ozdobna polana,
b/wnet zamienione w jaskinię ponurą,
Gdy niebo raptem zasnuło się chmurą,
Zda się by zakrać ludzkie grzeszne czyny;
by niedopuścić niesprawiedliwości;
By błogosławić:nieznane wawrzyny,
Wierze, nadziei i szczerej miłości.
c/zaś, po ostatniej tych strzałów wymianie,
W chwili, gdy Prezes rzekł pamiętne:"stało
się zadość" - SŁONCE świeci na polanie!
Czyż by dowodów było - jeszcze mało?!?
Tak. Mogą mówić, że to jest przypadek
Ci, którzy sięgnąć głębiej już nie mogą.
Trudno: wszak takim dawać jakąś radę,
Im nagie fakta nawet nie pomogą!
Oni okryte mają serca, oczy.
Po za zmysłowość, myśl ich już nie sięga,
Czaso - przestrzeni, ruchu,- nie przekroczy
I nie wyczuje gdzie DUCHA POTĘGA !
...Z Wszechświatu w Wszechbyt wznieść się Jaźnią trzeba
Wówczas dopiero wyczuć można nieba
I już świadomie: Dobra Łaski doznać.

__________________

Ty nie potępiaj wspomnianych ludzi!
/Nie mówię teraz o tej DOBREJ Pani/.
1.Księdza subtelność - wprost szacunek budzi.
Maciek i Kocio - koledzy Kochani!
Prezes, Kudowski - Szlachetni Panowie.
Wuj i Bretocki - ludzie dobrej woli
Niech o Pogórskim - nikt złego nie powie
Przecie z Wylockim byli w swojej roli.
/Przy tym Wylocki nie był do ostatka
Zaś "Iks" w spotkaniu - drugiego miał świadka/.
Szew Domakowski - wszak pomógł w tej sprawie.
Również: Złotnicki, Seolman i Bazyli
Lecz Pana Iksa - ja - też błogosławię:
Rotmistrz nie przeżył by tak wzniosłej chwili,
I żalu nie miał do niego. Toć młody
Więc zapalczywy - a piękny z urody.
Tak! - Było smutno, że się tak "zapalił",
Działał w afekcie, przy tym poniósł karę
Gdyż: Honorowa potem się zawalił:
Musiał wyjechać nawet wkrótce z kraju:
W następnej sprawie zdyshonorowany.
Ufam, że nie jest dziś już na rozstaju.
Niech i on będzie też przez nas kochany.

-----------------

Miłości Synu! Tak! Stale miłości!
Jej coraz więcej, coraz wyższej trzeba!
Niech Twoje serce do nie prawa rości!
PRZEZ NIĄ, W NIEJ, i Z NIĄ - jest droga
Do NIEBA.



K o n i e c.




Digg!Reddit!Del.icio.us!Google!Live!Facebook!Slashdot!Netscape!Technorati!StumbleUpon!Spurl!Wists!Simpy!Newsvine!Blinklist!Furl!Fark!Blogmarks!Yahoo!Smarking!Netvouz!Shadows!RawSugar!Ma.gnolia!Free social bookmarking plugins and extensions for Joomla! websites!
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »