W. Brochwicz-Lewiński, Z. Różak, J. Turant, „SYROKOMLA — czy wspólne miano herbu i gniazda rodu Syrokomlów było francuskiego pochodzenia?, str. 54 – 71 „Notatnik Janowiecki” Nr. 15/2008

W trakcie prób odtworzenia średniowiecznej historii miasteczka i zamku w Janowcu bardzo zaintrygowało nas pochodzenie jego wcześniejszej nazwy, to jest Syrokomli.  Jak podkreślaliśmy w komunikacie (W. Brochwicz-Lewiński, S. Doktor i in. 2004), badania nad wczesnymi, to jest „przed-Firlejowskimi” etapami historii dzisiejszego Janowca, podjęliśmy na apel Zbigniewa Święcha, autora wieloksięgu historyczno-detektywistycznego o czasach Jagiellonów. Głównym celem było poszukiwanie odpowiedzi na pytanie Profesora Aleksandra Gieysztora czy w tej miejscowości znajdował się punkt w którym dochodziło do mniej lub bardziej oficjalnych spotkań ówczesnych decydentów na długo jeszcze zanim Firlejowie zaczęli wznosić swój zamek. Badania te stanowią dla nas także próbę sprawdzenia co geologia, a zwłaszcza podejście stosowane w nowoczesnej fotointerpretacji oraz przeglądach ekologicznych terenów przemysłowych i zurbanizowanych może wnieść do prób odtworzenia wczesnych etapów historii takiego terenu jak obszar dzisiejszego Janowca wraz z zamkiem. I właśnie wyjaśnienie pochodzenia nazwy miejscowości jak i herbu rodu jej właścicieli było w naszym kluczem do właściwego ukierunkowania badań i tym samym rozwiązania wielu zagadek wiążących się z tą miejscowością i wzgórzem zamkowym. 
 
Nasze kolejne opracowania dotyczące wczesnej historii Janowca (Syrokomli) jak i Korzkwi i Bochotnicy są już na ukończeniu a tu chcielibyśmy przedstawić ich uboczny wątek, który może okazac się dość istotny, czyli próbę wyjaśnienia pochodzenia nazwy Syrokomla.
 
Wyniki przedstawione już w naszym pierwszym komunikacie pozwoliły na wysuniecie hipotez że wąwóz oddzielający zamek od płaskowyża jest formą sztuczną, to jest kamieniołomem, a front robót był tak ukierunkowany aby powstał cypel skalny o wyjątkowych walorach obronnych. Ponadto skarpy cypla zostały wyjątkowo staranne sprofilowane aż do wyeliminowania wszelkich „martwych pól”, co dodatkowo podniosło obronny charakter cypla a lokalizację zamku uczyniło wzorcową z punktu widzenia castellologów. Według naszych hipotez skały nadkładu i materiał z profilowania skarpy zostały wykorzystane do wykonania nasypów na których posadowiony jest kościół Bodzanty co wskazuje że główne prace wykonano już przed rokiem 1350-ym czyli w czasach gdy tymi terenami władał ród piszący się „z Syrokomli”. Z kolei trop Syrokomlów zaprowadził nas w okolice Krakowa, gdzie ród ten wzniósł najpierw zamek na gruntach wsi Biały Kościół (obecnie Wielka Wieś), a po jego zniszczeniu w wyniku katastrofy budowlanej w połowie XIV w., następny zamek w Korzkwi z wieżą obronną. Jak zaznacza P. Sczniecki (1998), ówcześnie budowano takie wieże jako siedziby rodzin rycerskich, ale w mniejsze skali, a z Korzkwią mógł jedynie konkurować zamek Leliwitów Tarnowskich w Melsztynie nad Dunajcem (P. Sczaniecki, 1998). Mimo to właściciele zamku w Korzkwi nadal pisali się „z Syrokomli” aż do roku 1385 czyli Syrokomla była traktowana jeszcze przez dłuższy czas jako gniazdo rodu. W tej sytuacji trudno przypuszczać aby ród dysponujący znacznymi środkami i o wysokiej pozycji nie postarał się wznieść w swoim gnieździe siedziby odpowiedniej do tej pozycji oraz zapewniałaby zwiększoną ochronę prowadzonej tu działalności gospodarczej (a chyba i politycznej) a starannie i z takim wysiłkiem przygotowana lokalizacja na cyplu skarpy pozostawała niewykorzystana przez dziesieciolecia. Tu bardzo istotne będą datowania fragmentów fundamentów murów i wież z czasów przedfirlejowskich, odkryte niedawno na terenie Zamku Janowieckiego (por. J. Żurawski, 2004).
 
Wyjątkowo ciekawą wskazówkę o znaczeniu rodu Syrokomlów dostarcza herbarz Złotego Runa, dzieło Jana Lefebre, pana de Saint-Remy, powstały na dworze burgundzkim w latach 1429-1467 dla propagowania ideałów rycerskości i braterstwa. Ich herb znalazł się bowiem pośród 66 polskich herbów ziemskich, dynastycznych i rycerskich zamieszczonych w tym dziele (patrz J. Samsonowicz, red., 1984, fig. 119). Z kolei o możliwościach finansowych i organizacyjnych rodu najlepiej chyba świadczy fakt wystawienia własnej chorągwi w bitwie pod Grunwaldem. Status rodu świetnie uzupełniają fukcje jakie piastowali jego przedstawiciele jak na przykład Jan z Syrokomli, powołany przez Kazimierza Wielkiego na sędziego na całą Małopolskę, czy Jakub, który po studiach we Włoszech został doktorem prawa kościelnego i doszedł do stanowiska audytora Roty w Kurii papieskiej by potem zostać biskupem płockim, ocenianym jako jeden z najwybitniejszch ówcześnie biskupów (P. Sczaniecki, 1998, s. 43).
 
W trakcie omawiania wyników naszych prac ze Zbigniewem Święchem ciągle powracały pytania czy nazwa miejscowości Syrokomla pochodziła od herbu czy odwrotnie, oraz jakie jest jej pochodzenie. Przegląd literatury pokazał dość podzielone opinie odnośnie pierwszego z tych pytań i chyba za najbardziej trafne można uznać ujęcie P. Sczanieckiego (1998, s. 20):
„Wspólna nazwa, jaką nosi wieś i herb, każą myśleć o gnieździe rodu Syrokomlów. Akcentujemy różnicę między rodem a rodzinami, które wyrastają, jakby gałezie z pnia drzewa… Na przykład ród Syrokomlów dał początek starożytnym domom Grocholskich i Chybickich. Uświadamia to rolę, jaką siedziba, dom albo zamek odgrywały w ich uformowaniu” (l.c., s. 20).
 
Według legendy herbowej jest to „herb w Polscze nabyty i że rycerzowi nazwanemu herbu Habdank nadano krzyż do ojczystego klejnotu, że Prusaka poganina na pojedynkową utarczkę, wyzywającego polskich junaków i lżącego chrześcijańskie imię, pokonał i zwyciężył” (Kasper Niesiecki, 1839-1845, s. 589). Wynika stąd że było to pasowanie na rycerza za specjalne czyny — znaczące osiągnięcia w walce, co było dość częstą praktyką w średniowiecznej Europie (por. R. Barber, 2000, s. 46). Tym samym mamy tu przyjęcie do stanu rycerskiego, a przynależność do tego stanu była kluczem, który otwierał drogę do kariery, i to najczęściej politycznej, a nie wojskowej (R. Barber, 2000, s. 52), a zarazem do poważniejszej kariery gdyż zaszczytu pasowania dostępowała tylko niewielka część szlachty. Ponadto ród pieczętujący się klejnotem zdobytym na powyższej drodze praktycznie nie był wystawiony na zaczepki jakiegoś odpowiednika Waleriana Nekandy Trepki, jakich nie brakowało chyba w żadnej epoce.
 
Uznanie przynależności pasowanego rycerza do rodu Habdanków rozstrzygało kwestię czy był spełniony wymóg posiadania rycerskich przodków czyli szlachetnego urodzenia. Natomiast brak dotąd jednoznacznej odpowiedzi czy wywodził sie on faktycznie z tego rodu czy też został za takiego uznany na drodze przewidywanej przez ówczesne statuty: „Jeśli sie rzecze kto, że jest kto szlachcicem, to na poświadczenie swego rodzaju szlachetności ma przywieść sześciu szlachetnych mężów ze swego pokolenia urodzonych. Ci niech przysięgając rzekną, iżby on był bratem ich, a z domu i pokolenia ich ojczystego i macierzystego urodzony” (wg. P. Szczaniecki, 1998, s. 32). Takie właśnie rozwiązanie przyjmowali sami Syrokomle, na przykład gdy Zaklika z Korzkwi, dowódca rodowej chorągwi spod Grundwaldu i Koronowa a pod koniec życia podsędek ziemi krakowskiej poświadczał w roku 1413 że Wyszek z Obrazowa należy do ich współrodowców.
 
Nowy herb utworzono poprzez przydanie krzyża do herbu Habdank (Skuba), zgodnie z praktyką czy raczej specyfiką heraldyki polskiej (S. Mieroszewski, 1887): „na jednej i tej samej tarczy herb pierwiastkowy z dodatkami, a często z drugim i jeszcze z trzecim herbem łączono w jedną organiczną całość. Procedura ta stanowi głównie ową oryginalnośc heraldyki naszej”. Jednakże najczęściej dołączenie jednego czy nawet kilku dwóch dodatków do herbu pierwiastkowego było zwykle uznawane raczej za utworzenie jego nowej odmiany i tym samym niewymagało nadania nowej nazwy. Z legendy nie wynika też kiedy to wydarzenie miało mieć miejsce a tym bardziej skąd wzięła się nazwa nowego herbu.
 
Kluczem do odczytania pochodzenia nazwy herbu może być najwcześniejsza pisownia „wspólnej nazwy” jego i gniazda rodu, przy założeniu że nie nie doszło do zbyt daleko idących zmian w zapisie jej staropolskiego brzmienia w łacińskim tekście. A jak trudne to jest zadanie dobrze ilustrują problemy z ortografią, przytoczone przez P. Sczanieckiego w przypadku identyfikacji członków rodu z Korzkwi (aż po dylemat czy Kosków i Korzkiew to ta sama miejscowość — por. l.c., s. 28). Z badań W. Urbana (1999) nad aktami skarbu papieskiego dotyczącymi zbierania w Polsce tzw. świętopietrza (Acta camerae apostolicae, t. I, 1207-1344) wynika, że nazwa ta była zapisywana jako Srocomlha (w latach 1325-1328), Syrocomla bądź Serocomla czy Sirocomla (1346-1358) i Srocomla czy nawet Socromla (1350-1355). W jego ujęciu ta ostatnia jest tzw. czeskim błędem a pozostałe można uznać jak gdyby były równouprawnione (W. Urban, 1999, s. 56).
 
Należy tu zaznaczyć, że także i P. Sczanieckiemu w jego badaniach nad początkami rodu Syrokomlów nie udało się dotrzeć do wcześniejszych zapisów tej nazwy jak i zapisów jakie potwierdzałyby istnienie tej miejscowości przed początkiem XIV wieku, co sugerowało szereg autorów. Z kolei w odniesieniu do naszej hipotezy, że Syrokomla czyli tzw. „stary Janowiec”, została wzniesiona na nasypach XIV wiecznych, zwrócono nam uwagę że chyba wyjatkowo istotną informację w odniesienia do sugerowanej przez nas rampy załadowczej (dzisiejszy łuk ulicy Sandomierskiej) oraz basenów wodnych na zachód i wschód od tej rampy znaleźć można w Przywileju Andrzeja Firleja z 2 lipca 1580 roku („Przywiley albo Fundacya Miasta Janowca”, H. Tarłowska, 1997; G. Janusz, 1999). Rampa to jest bowiem najprawdopodobnie „Groblą w Mieście”, którą według tego przywileju mieszczanie „dla dobrego ludziom przejazdu naprawiać powinni” a zbiorniki wodne – „naszym stawem, który zowią Plewką i Wojewódzkim pod Miastem”, jakie mieszczanie i komornicy byli zobowiązani ratować prz zagrożeniu powodziowym. Z kolei zalecenie dowozu ziemi statkami dla ratowania stawów jednoznacznie potwierdza dalsze istnienie ich bezpośredniego, żeglownego połączenia z Wisłą. 
 
W literaturze znaleźć można wiele prób wyjaśnienia pochodzenie tej nazwy, często wychodzących od różnych jej pisowni nawet w tych samych materiałach źródłowych. I tak według A. Bruecknera (1927) miała ona pochodzić od syry „wilgotny” i kom „kloc” czyli wilgotny kloc (patrz S. Rospond, 1984, s. 343). Nawet dalej idą M. Cetwiński i M. Derwich, (1987, s. 25), którzy za Kostrzewskim tłumaczą ta nazwę jako  „mokra kłoda” i zaliczają Syrokomlów do rodów mających za przodków królów-kapłanów, którzy pełnili fukcje strażników świętych drzew i stąd otrzymywali ich imiona (ibidem, s. 77), bądź też interpretują „mokrą kłodę” jako drzewo uosobiające boginię płodności i śmierci, pozostającą w bliskim kontakcie z wodą (także za Kostrzewskim, ibidem, s. 101).
 
Interpretację A. Bruecknera za trudną do przyjęcia uznaje S. Rospond (1984, s. 343). Według niego nazwa miejscowości Serokomla, zalożona w XV wieku nad rzeką Czarną (dopływ Wieprza) jak i wcześniejsza, pierwotna nazwa Janowca, to nazwy pamiątkowe, nadane od herbu. Biorąc za podstawę różne warianty pisowni tej nazwy Srokomlya zauważa że jej wyjaśnieniem może być obecność wyrazu sroka.
Podstawą nazwy miało to być przezwisko Serokomla, to jest z przyrostkiem -oma (model Dzigoma, Witima). Drugim zaś przyrostkiem jest -la-, (Stradla, Godla, Kietla) i stąd wniosek że może Serokomla pochodzi od Srokom-ja?
 
Przejrzenie Klasycznych Słowników Jezyka Polskiego od Słownika A. Zdanowicza i innych, wydanego przez M. Orgebranda w Wilnie w 1861 po Słownik Gwar Polskich Jana Karłowicza (Akademia Umiejętności w Krakowie, 1907) i Słownik Staropolski PAN z 1977 wskazuje że słowa zaczynające się na syr- były języku staropolskim jak i w gwarach wyjątkowo nieliczne jeśli nie brać pod uwagę zapożyczeń takich jak syrop. Rzeczywiście potwierdza sie że funkcjonowała pisownia syrowy dla określenia surowego materiału, to jest jak w naturze, nieprzerobionego, mającego w sobie wilgoć (A. Zdanowicz i inni, 1861, s. 1611), a także w odniesieniu do syrowego korzenia, to jest miejscowości czy budowli wznoszonej w terenie dziewiczym. Warto też zwrócić uwagę na wyraz komolec, oznaczający drąg u niewodu (Jan Karłowicz, 1907; i inni). Także okazuje się że w gwarze sroka funkcjonowała jako syroka (J. Karłowicz, 1907, s. 277). Przedstawione w tych tomach hasła stwarzają jeszcze kilka innych możliwości wyjaśnienia pochodzenia słowa syrokomla ale podobnie jak powyższe interpretacje miałbyby one tą samą słabą stronę — trudno bowiem przypuszczać aby ród o takich dużych aspiracjach i możliwościach wybrałby którąś z takich nazw dla swego rodzinnego gniazda i herbu.
 
Rozwiązania nie dały także nasze konsultacje z kolegami z Europy zachodniej gdyż z reguły byliśmy odsyłani do jezyków Bliskiego Wschodu. W tej sytuacji w trakcie jednego ze spotkań roboczych Zbigniew Święch zasugerował aby sprawdzić czy Syrokomla nie jest anagramem nazwy któregoś ze średniowiecznych zamków czy miast Francji, Flandrii czy Niemiec. Jako punkt wyjścia przyjęliśmy pisownię z lat 1346-1358, jaką przytacza W. Urban (1999), to jest  SyrocomlaSerocomla bądź Sirocomla jako najbardziej spójną.
 
Analiza polegająca na dość prostym porównaniu komputerowych z listami miast i zamków wczesnośredniowiecznych szybko wykazała zadziwiającą zbieżność z nazwą miasta i zamku Coulommiers w regionie Ile-de-France (Departament Seine-et-Marne, Francja):
S(Y)ROCOMLA COULOMMIERS
Jeśli potraktujemy i jako odpowiednik y to już przy pierwszej z tych pisowni nazwy Syrocomla z 9 liter 8 okazalo się wspólnych z Coulommiers a literę dziewiątą czyli a możemy potraktować jako efekt spolszczenia anagramu. Z kolei z 11 liter nazwy Coulommiers 3 okazują się różne niemniej można uznać że faktycznie różnice ograniczają się do dwóch liter (u i e) gdyż okazalo się że drugiego m często było brak w pisowni tej nazwy a jest także często pomijane obecnie, na przykład w określeniu mieszkańców tego miasta jako columeriens czy w nazwie sera (Coulomiers) jaki jest dumą tego regionu.
 
A przy odwracaniu anagramu litery składające się na nazwę SIROCOMLA dadzą nam wyraz COLOMIARS, który nie różni sie w jakiś istotny sposób od COULMMIERS.
 
Podobne wyniki, czyli wspólne 8 liter z 9 liter analizowanej nazwy uzyskaliśmy w przypadku pozostałych dwóch pisowni:    
SEROCOMLA COULOMMIERS
SIROCOMLA COULOMMIERS
Z kolei w przypadku pisowni Srocomhla ilość wspólnych liter zmniejsza się do 7 na 9.
 
W literaturze znaleźć można także warianty 10- czy nawet 11-literowej pisowni analizowanej nazwy. I tak S. Rospond (1984) podaje za J. Długoszem wariant Sirokomlya, a J. Teodorowicz-Czerepińska (1989) dodaje warianty Syrocomlija czy Schyrokomla. Niemniej nawet w przypadku wariantów 11-literowych mamy nadal wysoki stopień zbieżności gdyż ilość wspólnych liter to 8 z 11-u (jeśli y w pisowni Schyrokomla potraktujemy jako odpowiednik i a z kolei k jako c).
 
Nasze zaskoczenie wzrosło gdy dotarliśmy do informacji o zamku i mieście Coulommiers. Przede wszystkim okazało się że:
– Zamek Coulommiers, dawna komandoria termplariuszy, położony jest na wyniesieniu około 80 m nad miastem (w przypadku Syrokomli — około 45-50 m przewyższenia bezwzględnego) a przestrzeń wokół niego była podobnie niezabudowana.
 
– Z kolei samo miasto usytuowane jest na przecięciu 2 głównych szlaków handlowych (w przypadku Syrokomli — na przecięciu traktu kupieckiego zwanego ruskim, jaki prowadził z Rusi Czerwonej do Wielkopolski i na Pomorze i dalej na zachód oraz głównej arterii komunikacyjnej z tamtych lat, to jest Wisły, a ponadto szlaku lądowego równoleglego do Wisły — por. K. Rowicki, 1975; G. Janusz, 1999).
 
– Oraz co było dla nas nawiększym zaskoczeniem, elewacja zewnętrzna wieży mieszkalnej Zamku Coulommiers jest udekorowana w szerokie poziome pasy utworzone poprzez zastosowanie zabarwionego materiału budowlanego. Pasy te wydają się zadziwiająco podobne do zrekonstruowanych dekorarcji w malowane pasy na elewacji zewnętrznej budynku bramnego Zamku Janowieckiego (J. Żurawski, 2003), które nadal pozostają tematem ożywionej dyskusji na temat genezy i znaczenia takiej dekoracji.
 
Trzeba tu jeszcze wspomnieć również o pewnym podobieństwie herbów miejskich. W obu mamy wieżę (z latarnią na górze w przypadku Coulommiers) a po jej bokach zwierzęta heraldyczne — węże w herbie Coulommiers i lewarty w herbie Janowca. Główna różnica to stado gołębi nad wieżą Coulommiers co wiąże sie ze starą dewizą tego miasta: „Prudentes ut Serpentes, suimplices (ou Dulces) ut Columbae”.
 
Oczywiście powyższe podobieństwa mogą być wynikiem zbiegu okoliczności. Trzeba jednak przyznać że są na tyle poważne że chyba warto zwrócic uwagę na możliwość że Syrokomle byli imigrantami z Francji, jacy przybyli do Polski wraz z Władysławem Łokietkiem w 1305 roku czy gdzieś w tych czasach i okazali się dobrymi stronnikami królewskimi. Zarazem musieli być także dobrymi inwestorami, dzięki czemu awans społeczny, ekonomiczny i polityczny tego rodu w XIV wieku był tak szybki.
 
Trzeba tu zauważyć że podobieństwa herbów Coulomiers i Janowca (jeśli tylko nie jest zupełnie przypadkowe) oraz w sposobie dekoracji elewacji murów świadczyłyby że kontakty pomiędzy tymi ośrodkami utrzymywaly się jeszcze w czasach gdy miejscowość przeszła w ręce Firlejów a jej nazwa została zmieniona na Janowiec.
 
Tak na marginesie można zauważyć że hipoteza francuskiego pochodzenia Syrokomlów tłumaczyłaby także odkryte ostatnio zastosowanie francuskich miar gruntu przy zakładaniu „starego Janowca”.
 
Należy też zauważyć że Zamek Coulommiers był komandorią templariuszy, wyspecjalizowaną jako ośrodek szkoleniowy adeptów sztuk wojennych. Wyciągnąć stąd można wniosek że sami Syrokomle byli w jakiś sposób związani z Zakonem (co tłumaczyłoby użycie akronimu czytelnego dla wtajemniczonych). Ponadto takie związki mogłyby z kolei wyjaśnić możliwości ściągnięcia odpowiednio doświadczonej kadry włącznie z weteranami (zwłaszcza po kasacji zakonu) do pokierowania budową zamków a może jeszcze bardziej robotami ziemnymi i inżynieryjnymi na dużą skalę, jakie prowadzone były w Syrokomli a jak wskazują wstępne wyniki naszych badań chyba także i w Korzkwi. Niewykluczone że ten ród zdecydował sie także na wykorzystanie takiej kadry do utworzenia jakiegoś własnego ośrodka szkoleniowego co po latach zaowocowało możliwością wystawienia własnej chorągwi pod Grundwaldem.
 
Takie wytłumaczenie pochodzenia nazwy Syrokomla tłumaczyłoby także raczej dziwny stosunek tego rodu do swego gniazda, zdecydowanie odmienny niż w przypadku innych rodów z tych czasów. Sygnalizuje to przede wszystkim dokument z 1361 roku, w którym król Kazimierz Wielki przeniósł wsie Syrokomla i Mszadla na prawo niemieckie (średzkie) a w którym brak informacji kto jest ich właścicielem (K. Rowicki, 1975). Rok 1361 to ostatni w którym Jan z Syrokomli pełnił funkcję sędziego królewskiego i z tego stanowiska z pewnością dobrze pilnował interesów rodu więc wystawienie dokumentu „na okaziciela” wprost sugeruje myśl o sprzedaży tych posiadłości. Od 1385 r. potomkowie Jana zaczęli pisać się „z Korzkwi” co jeszcze zwiększa wątpliwości. Trudno jednak uznać by ród przyjął Korzkiew za swe gniazdo, o czym chyba najlepiej świadczą wątpliwości jakie szereg historyków miało odnośnie jego wybitnego przedstawiciela czyli biskupa płockiego Jakuba, to jest czy był to Jakub z Korzkwi czy też z Kurdwanowa (por. P. Sczaniecki, 1998, s. 35-33). Trzeba też tu zauważyć że zamek w Korzkwi byłby dziwnym gniazdem rodu gdyż zbudowany został na bezdrożu, przy ścieżce w stronę Smardzewic (P. Sczaniecki, 1998, s. 15) a z naszych analiz wynika, że ma wiele cech „niewidocznego zamku”, posadowionego na niewielkiej a regularnej elewacji ale zdecydowanie poniżej szczytów wzgórz rozdzielonych doliną rzeki Korzkiewki. Warto też zwrócic uwagę na opinię S. Tomkowicza (1912): „że to fortalicium miało za cel zabezpieczać właścicieli i ich majątekl od zbójców i wrogów, dowodzi oprócz środków obrony także i to, że w grubości murów pełno tam jest kryjowek. W wielu miejscach dudnią pusto ściany pod uderzeniem”.
 
Przedstawione powyżej przypuszczenia w stosunku do pochodzenia tego jak i najprawdopodobniej jeszcze kilku rodów jakie zrobiły wyjątkowo szybkie kariery u boku Łokietka i Kazimierza Wielkiego mogą być dość szybko zweryfikowane przez chyba najpoważniejsze z możliwych źródeł. Chodzi tu o analizę dokumentów z procesu templariuszy, przechowywanych w oddziale Archiwum Watykańskiego w Zamku Świętego Anioła, dalszych w stosunku do opublikowanych przez Watykan w 700-ą rocznicę aresztowania templariuszy w komandoriach Francji przez Filipa Pięknego. Te ostatnie dokumenty jeszcze przed ich opublikowaniem badane były przez B. Frale z Scuola Vaticana di Paleografia, Diplomatica e Archivistica (B. Frale, 2008), która stwiedziła jednoznacznie że Papież Klemens V odmówił potępienia zakonu a jego decyzja o zawieszeniu działalności wspólnoty nie miała charakteru ostatecznego. Ponadto Kościół do końca podejmował też próby uwolnienia uwięzionych braci a stąd można przypuszczać, że także wspierał a w każdym razie nie utrudniał ucieczki i osiedlania się uciekinierów poza granicami Francji. Tereny ówczesnej Polski, wielokrotnie pustoszone przez najazdy tatarskie i wojny domowe w XIII wieku, wyjątkowo nadawały się do tego celu. Stąd wydaje się wielce prawdopodobne że wiele „nowych rodów” jakie wybiły się w czasach Łokietka i Kazimierza Wielkiego ma takie właśnie korzenie a kariery kościelne szeregu przestawicieli Syrokomlów i innych „nowych rodów” zdają sie to tylko potwierdzać. Po publikacji wyżej wspomianych dokumentów z archiwów watykańskich jakie rzucają zupełnie nowe światło na historię upadku Zakonu można mieć nadzieję że szybko ujrzą światło dzienne dokumenty odnoszące się bezpośrednio do losów templariuszy po papieskiej decyzji o zawieszeniu działalności wspólnoty czyli jak wiarygodne są „polskie tropy”. Mamy tu gtłównie na myśli otwarte wciąż pytania gdzie znaleźli oni bezpieczną przystań i gdzie trafiły relikwie Męki Chrystusa, ktorych byli strażnikami, zwłaszcza że „rezultaty nowych kierunków studiów naukowych potwierdzają że w tej tradycji może być ziarno prawdy” (B. Frale, 2008, s. 183).
 
Można zaryzykować stwierdzenie że zasygnalizowany tu „francuski ślad” czyni dalsze badania nad historią rodu Syrokomlów prawdziwym wyzwaniem. Tym samym zdaje się wskazywać że rola ich głównych posiadlości to jest Syrokomli i Korzkwi była o wiele większa już w wieku XIV niż można było przypuszczać.
 
Pragniemy tu zaznaczyć, że czujemy się w pełni odpowiedzialni za wszelkie blędy, do jakich mogło dojśc w powyższych interpretacjach. Chcemy tu złożyć gorące podziękowania Zbigniewowi i Romie Święch za słowa zachęty, długie dyskusje i udostępnione materiały. Specjalne podziękowania należą sie także niedawno zmarłemu prof. Jerzemu Maleckiemu za cenne uwagi i udostępnienie materiałów archiwalnych kierowanego przez niego Komitetu dla Badań i Zabezpieczenia Zamku w Korzkwi, przy Oddziale Krakowskim PTTK, oraz prof. Radosławowi Tarkowskiemu za pomoc w badaniu lokalizacji zamku w Korzkwi. Nie możemy też nie podziękować Jerzemu i Bożenie Żuławskim z Muzeum Nadwiślańskiego w Kazimierzu Dolnym za dlugie dyskusje, jak i szeregu naszych konsultantów z pozostałymi członkami naszego zespołu na czele.
Równocześnie pragniemy tupodkreślić, że czujemy się w pełni odpowiedzialni za wszelkie blędy, do jakich mogło dojśc w powyższych interpretacjach.

Ilustracje znaleźć można w wersji opublikowanej w „Notatniku Janowieckieckim”.

LITERATURA

R. Barber, 2000. Rycerze i rycerskość. Dom Wydawniczy Bellona, Warszawa, 464 str.
 
W. Brochwicz-Lewiński, S. Doktor, A. Gąsiewicz, Z. Różak, A. Suffczyńska, 2004. Historia, legendy i nowe metody kartografii geologicznej na przykładzie Janowca (Syrokomli) nad Wisłą. Notatnik Janowiecki, nr. 13, 2003-2004, 124-141.
 
A. Bruckner, 1927. Słownik Etymologiczny Języka Polskiego. Krakowska Spółka Wydawnicza, Kraków, 806 str.
 
B. Frale, 2008. Templariusze, Świat Książki, Warszawa, 192 str.
 
G. Janusz, 1999. Miasto Janowiec nad Wisła. Ustrój władz miejskich i stosunki społeczno-ekonomiczne w świetle przywilejów. Tow. Przyjaciół Janowca nad Wisłą, Janowiec, 99 str.
 
K. Niesiecki, 1839-1845. Herbarz Polski. Wyd. J. N. Bobrowicz, Lipsk.
 
J. Teodorowicz-Czerepińska 1989. Studium historyczno-urbanistyczne Janowca, woj. lubelskie. P. P. Prac. Konserwacji Zabytków, Oddział Lublin, Pracownia Dokumentacji Nauk.-Hist., Lublin.
 
M. Cetwiński, M. Derwich, 1987. Herby, Legendy, Dawne Mity. Krajowa Agencja Wydawnicza, Wrocław, 319 str.
 
J. Karłowicz, 1907. Słownik gwar polskich. Akademia Umiejętnosci, Druk. C.K. Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków.
 
S. Rospond, 1984. Słownik Etymologiczny Miast i Gmin PRL. Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wydawnictwo Ossolineum, Wrocław – Warszawa – Kraków – Gdańsk – Łódź.
 
K. Rowicki, 1975. Od Syrokomli do Janowca. Mówią Wieki, nr. 2, s. 4-7.
 
P. Sczaniecki, OSB, 1998. Zamek w Korzkwi i jego właściciele (Dziesięć opowieści). Wydawnictwo Znak, Kraków, 155 str.
 
Słownik Staropolski PAN, tom VIII, zeszyt 1(48), Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław – Warszawa – Kraków – Gdańsk, 1977.
 
H. Tarłowska, 1997. Janowiec nad Wisłą. Monografia miejscowości. Towarzystwo Przyjaciół Janowca, Warszawa, 80 str.
 
S. Tomkowicz, 1912. Dwór obronny szlachecki z XVI w. w Korzkwi. Sprawozdania Komisji do Badania Historii Sztuki w Polsce, Polska Akademia Umiejetności, Kraków, t. XVIII.
 
W. Urban, 1999. Najstarsze wiadomości pisane o Janowcu. Notatnik Janowiecki, nr. (7) 1/99, s. 56.
 
A. Zdanowicz, M. Bohusz Szyszko, J. Filipowicz i in., 1861. Słownik Języka Polskiego. Wyd. M. Orgebrand, Wilno.
 
J. Żurawski, 2003. Zamek w Janowcu nad Wisłą. Budowa – Rozbudowa – Ruina, Konserwacja – Rewaloryzacja – Zagospodarowanie. Ochrona Zabytków, nr. 1/2, s. 5-33.